Zachęcona dość pozytywnymi
recenzjami, paroma nagrodami i Timem Rothem w roli głównej– dałam się skusić. Lie to me. Cały pierwszy sezon na dysku,
zwarta i gotowa liczyłam na dobrą rozrywkę i płynnie wchodzące seanse. Jakże
jednak wielkie było moje rozczarowanie! Opowieść o zespole specjalistów od mikroekspresji,
współpracujących z policją i FBI okazała się nudnym i irytującym niestety gniotem.