niedziela, 4 grudnia 2011

Bez tajemnic

Spotkanie. Dwie lub trzy osoby grające w niebezpieczną grę emocjami – jedna strona chce je obnażyć, druga – ukryć. Sesje terapeutyczne mają w sobie coś perwersyjnego: zaproszenie obcej osoby do pogwałcenia najintymniejszej prywatności i jednoczesne stawianie jej oporu. 


sobota, 3 grudnia 2011

gazety lub czasopisma

I znowu jest! Wydrukowana, ciekawa i intrygująca - nowa Zadra, gdzie znów miałam przyjemność opublikować tekst, tym razem o wizerunku męskości w rodzimych produkcjach - głównie tasiemcowych :)


Swego czasu nie odnotowałam również druku w Ekranach - gdzie rozpływam się nad magnetyczną mocą polskich seriali, uwodzących pomimo tak fatalanych z reguły scenariuszy. Jeśli ktoś jeszcze nie ma - do Empiku marsz ;)

poniedziałek, 21 listopada 2011

Lans (prawie) po krakowsku


W ramach weekendowych doświadczeń kulturalnych i przerwy od kreacji krismasowych (w piątek AudioArt), wczoraj wieczorem zaserwowałam sobie seans z polskim kinem tj. Uwikłaniem. Trzeba było posłuchać znajomych i trzymać się z daleka od tego dzieła. Film zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, że postanowiłam uformować kilka zdań wdzięcznej żółci i uraczyć nimi grono odwiedzających niniejszy blog.


sobota, 24 września 2011

Na dziecko zawsze jest dobra pora

Pomyśleć, że kiedyś chętnie oglądałam ten serial. 

Piątek, wieczór, TVP2, Na dobre i na złe. Polscy lekarze w typowo polskim szpitalu w Leśnej Górze. Od ostatniego odcinka, na jaki łaskawie spoglądałam, minęło już dobrych kilka miesięcy. Scenarzysta nadal nie istnieje, śpi albo jest zwyczajnie głupi i złośliwy. 

Wracając do dzisiejszego odcinka. Naprawdę nie rozumiem, czy wszyscy bohaterowie naszych seriali muszą doznawać nagłego upośledzenia umysłowego, kiedy pojawia się temat ciąży? 


poniedziałek, 19 września 2011

„Jesień kojarzy mi się z zastruganymi ołówkami” mówiła Kathleen Kelly w Masz wiadomość. I chociaż struganie ołówków i porządkowanie plecaka mam już niestety za sobą, jesień nadal jest dla mnie najmilszą porą roku, nieodmiennie oznaczającą początek. Stacje telewizyjne wracają, z potężną mocą atakując biednego widza rozmaitością nowych możliwości. Nie rozpoczęłam jeszcze w pełni przyklejenia do telewizora, aczkolwiek już sama myśl o Życiu nad rozlewiskiem przyprawia mnie o dreszcze.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Jackie, jak mogłaś?!


Trzeci sezon Jackie jest doskonały. Akcja pędzi na łeb na szyję, zmierzając nieuchronnie ku Straszliwej Katastrofie. Katastrofie, przez którą wszystko się wyda, pościele się trup i nie będzie czego zbierać. Bohaterowie, których lubimy – migoczą drobnostkami, za które ich pokochaliśmy: Cooper i jego fejsbukowy ślub, Zoe blogująca

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Te piękne królowe

A więc koniec. Ostatni odcinek czwartej serii Tudorów. Przyzwyczaiłam się, oswoiłam, a teraz koniec. I żal. Przygoda z Tudorami, choć momentami zabawna i rozczarowująca, w ogólnym rozrachunku jest niewątpliwie pozytywna. 


Czwarta seria nie zaskakuje. Tak jak i wcześniej – króluje piękno i młodość, historia dzieje się przy okazji i nadal wybiórczo. Bo nie ma tu chorobliwej otyłości Henryka, tak potężnej, że musiał korzystać z maszyny, która „wciągała” go po schodach.

sobota, 6 sierpnia 2011

Happy birthday, Mr President


Wystarczyło mi jedno zdjęcie urokliwej Katie Holmes, aby w ciągu dwóch godzin rozpocząć ośmioodcinkową przygodę z The Kennedy’s. Czy to możliwe, aby biednej i udręczonej żonie scjentologa wreszcie trafiła się, inna niż reprezentacyjna, rola? Tak absurdalny pomysł wymagał błyskawicznej odpowiedzi. 

Historia rodziny Kennedy’ch jest fascynująca. Polityka, władza, seks, śmierć. Dużo śmierci. Nagłej, niespodziewanej, z cudzej ręki. Wiedzionej nienawiścią? Zazdrością? I jak właściwie wygląda życie za murami Białego Domu? Czy Pierwszej Damie podaje się herbatę a od zapinania sukienek ma osobnego służącego? Miniserial The Kennedy’s nie do końca próbuje odpowiadać na takie pytania. Zaglądamy do Białego Domu, poznajemy ludzi, ale mało tu smaczków, plotkarskich czy pornografizujących informacji. Jest przyzwoicie.


sobota, 9 lipca 2011

Straszny Saddam

Dom Saddama czekał na dysku już bardzo, bardzo długo. Zawsze na końcu listy Niezbędności Do Obejrzenia, mimo że to produkcja HBO i BBC. Cztery odcinki, każdy po ok. 56 min, rocznik 2008. I pomimo początkowego entuzjazmu, po ostatniej części okazuję się być jednak nieco zawiedziona i rozczarowana. Ale od początku.

Serial rozpoczyna sekwencja rozmowy Saddama z synami poprzedzająca ucieczkę przed nadciągającą obławą. W tym czasie żona i córki dyktatora pakują najpotrzebniejsze rzeczy. Wszyscy muszą zniknąć. To tylko wstęp, bo już za chwilę przenosimy się do roku 1979 – świadkujemy nocy, kiedy Saddam przejmuje prezydenturę Iraku. Potem pojawiają się kolejne akty gwałtu, wymordowanie opozycji, likwidacja najbliższych przyjaciół, a dalej – wojna z Iranem,

wtorek, 28 czerwca 2011

:)


Tak. To jest właśnie kryzys w związku. Mały (?) przestój, chwilowa separacja. Daliśmy sobie czas na przemyślenie. Ja i Ekran. Myślę, że w najbliższym czasie reaktywujemy nasz romans ze wzmocnioną namiętnością  :)
Tymczasem zapraszam do najnowszej Zadry, gdzie piszę o bohaterce Mad Menów – Pani Draper.




czwartek, 3 marca 2011

Gdzie jest barykada?


„Pełno tu bólu, czujecie to?” powiedziała pani detektyw szukając wyjaśnienia zbrodni, a potem: „To działa jak kuchenka gazowa? niesamowite" (zachwyt nad kuchenką elektryczną),  to tylko część smaczków, jakimi rozpoczął nas raczyć Patryk Vega w swoim nowym serialu Instynkt. Od dziś, co czwartek na TVP2, 21:45.