KORPO dowodzi, że zbieractwo
twarzy, tak popularne w marketingu wielkich brandów (patrz Play) nie zawsze jednak popłaca. Występujący w serialu KORPO Youtuberzy nie tylko nie pociągnęli za sobą fanów
(średnia ilość odsłon KORPO to ok. 50
000, u samego Mietczyńskiego to ok. 250 000; Czarne Owce Show – ok. 100 000),
ale i zrezygnowali z tożsamości, które budowali na własnych, samodzielnych
kanałach.
KORPO czyli serial internetowy zrealizowany w formie paradokumentu (jak np. Trudne sprawy).
Jesteśmy w Korpopolu – spółce o cechach korporacji, o której wiemy niewiele ponad to, że jej pracownicy zajmują się fakturami, pisaniem artykułów i wszystkim innym, co może zlecić szef. Jest tu grupa osób
udających, że pracują, zestresowany i naćpany kierownik, szef którego nikt
nigdy nie widział, umowy śmieciowe, pan techniczny, który więcej psuje niż
naprawia i oczywiście ksero. Nic więcej, nic mniej. Dość hałaśliwie, nudno i
przede wszystkim nieszczerze.
Korpo eksploatowane jest tu jako skrajnie oniryczny twór, pozbawiony
realnej tożsamości, zbudowany jedynie z kilku stereotypowych elementów (brak
umów o pracę, kierownik idiota). Świat pracy w biurowcu to rzeczywistość absurdalna,
reprodukująca schematy i tymi schematami jedynie się żywiąca. Miałką magmę
powtarzalności zarówno ideowej jak i formalnej rozbijają nadzwyczaj częste
wulgaryzmy i dowcipy fekalne. Jedynym ciekawym elementem estetycznym są
pojawiające się co jakiś czas ujęcia z kamer przemysłowych – do dziewiątego
odcinka włącznie nie zostało to jednak w ogóle wykorzystane, choć ma to
potencjał przynajmniej kryminalny…
Formuła docusoap czyli serialu paradokumentalnego okazuje
się w Internecie jeszcze bardziej nie do zniesienia niż w bezpiecznych
ramionach Polsatu czy TVNu, gdzie mięsne jeże przynajmniej co jakiś czas
przerywane są reklamami pieluch albo kabanosów. Na youtube pozostaje naga
beznadzieja fatalnych scenariuszy i gwałcenia medium za pomocą potwornie
długich ujęć. Przede wszystkim jednak z KORPO wyziera smutna konstatacja, że
obrabiając wciąż ten sam korporacyjny, stereotypowy kontent niewiele można
zdziałać, a z niespójności autorstwa, treści i formy wyziera już nie
post-ponowoczesność tylko bałagan i zwyczajna nuda.
![]() |
Pan Yapa w KORPO jako Pan Andrzej |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz